Każda kobieta jest aktorką zasługującą na niejednego Oscara. Gramy tyle ról, że nie sposób wszystkie opisać a nawet wymienić. Dziś chciałabym kilka z nich przedstawić z własnego punktu widzenia. Nawiązując do tematu przewodniego tego miejsca jedną z ról jest bycie żoną a co za tym idzie niejednokrotnie również matką. W tej materii nie mam zbyt wiele do powiedzenia - nie jestem ani matką ani niczyją żoną. Czy z tego powodu moje życie jest uboższe? Zdecydowanie NIE. Mam bardzo wiele dziedzin życia, w których się realizuję. Myślę że jest nas" więcej :-)Ja jako kochanka czyli osoba darząca uczuciem i oczekująca tego uczucia ( z jedną niepodważalną zasadą z mojej strony - "za obrączkowanych" nie tykam).
Ja jako koleżanka, która wie kiedy zamilknąć i wie kiedy drążyć temat.
Ja jako przyjaciółka, która jak mówi pewne powiedzenie jest cichym aniołem łagodzącym upadki.
Ja jako członek rodziny zatopiona w troskach zarówno tych starszych ode mnie (Ja jako córka) jak i młodszych (Ja jako siostra).
Ja jako pracownik wypełniający rzetelnie i z zapałem własne obowiązki a co za tym idzie
Ja jako współpracownik, który otwarcie przedstawia swoje zdanie i potrafi uszanować indywidualność innych.
Idąc tym torem można by wymieniać jeszcze bardzo dużo naszych wspaniałych scen, na których przychodzi nam odgrywać raz łatwiejsze raz trudniejsze role.
Pytanie zasadnicze jest tylko jedno: te wszystkie role to części nas czy my jesteśmy częścią tych kawałków, które niejako bez naszej zgody tworzą film nazywanym życiem?
Niezapominajka
My nie jesteśmy częścią, my jesteśmy wspaniałą całością i dlatego w tym wszystkim uczestniczymy, i podejmujemy próby...:):):)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńCzasami tylko trochę przykro, że czasami próbuje się nas wsadzać do szuflad. I tu nikt nas o nic nie pyta. A bym dodała jeszcze jedną rolę- wojowniczki- bo tak naprawdę co dzień wojujemy z tak wieloma problemami i trudnościami
OdpowiedzUsuńIrena